piątek, 20 marca 2009

***

I tak o to tworzy się wizerunek człowieka - zrodzony z okruszyn faktów, zdarzeń, słów, aluzji, insynuacji, plotek, utyskiwań, pochlebstw - pozornie życzliwym albo nawet prawdziwie troskliwym zawdzięczamy najczęściej tę postać rzeczy. Ale cóż tak naprawdę mogą wiedzieć?

Tak - łatwo zdefiniować kogoś po pozorach. Tak - można także manipulować ludzkimi opiniami. Znam osoby potrafiące uczynić ze swego zachowania lub słów aktorski spektakl, scenariusz filmu z odrobiną autentyczności w tle. Nawet mnie w rozmowie z nimi zacierają się przed oczyma granice prawdy i kłamstwa. Prawdziwy artyzm, tylko wprawieni gracze to potrafią.
Nasze wzajemne postrzeganie jest niestety powierzchowne. Ironią Boga jest chyba to, że stworzył nas na swoje podobieństwo, nakazując miłować się bez możliwości dogłębnego poznania.
Stąd wynikają oszustwa i mylne oceny sytuacji, które zaburzają często nasze poczucie bezpieczeństwa.

Jak różni jesteśmy... uzmysłowiłam sobie jak olbrzymi kalejdoskop stanowi ludzka natura. Jak skrajne osobowości potrafią wykształcić się w zależności z otoczeniem i zachodzącymi zmianami. To nieprawdopodobne i napawa o szaleństwo dla osoby która dostrzeże skale rzeczywistych różnic.
Nie sposób wyobrazić do jakich okrucieństw potrafi posunąć się człowiek w obliczu pewnych skumulowanych okoliczności, w których odczuwa zagrożenie.
A co my na to gdy wydarzy się coś co wykracza poza możliwości naszej percepcji ?.. Za wszelką cenę staramy się nie wnikać w istotę owych potworności i wynaturzeń - tak przez nas nazywanych - by nie zaburzyło to naszych wyimaginowanych norm życia czy moralnych reguł postępowania.
To jak życie w Matrixie, życie-sen. Funkcjonujemy według z góry unormowanych zasad. Konfrontacja z czymś, co odbiega od przyjętych przez nas norm doprowadziłaby do chaosu, zrujnowałaby nasz dorobek moralny i kulturalny.

...........................................................................................................................................

2 komentarze:

Mateusz pisze...

bo większość ludzi Emilio zamyka się na wieki wieków w coraz szczelniejszych wraz z upływem czasu percepcyjnych skorupach i tylko czasami jakieś dramatyczne wydarzenia powodują tych skorup pękanie, ale wtedy, bez tych szylkretowych tarczy stają się bezbronni i narażeni na ból, tak jak człowiek wypuszczony po miesiącach pobytu w ciemnym lochu na pełne Słońce. Przeżywają najtwardsze okazy i raczej o twardość serca tu wtedy idzie, aniżeli o intelekt.

Albo inaczej, wracając do platońskiej jaskini i tych cieni, które widzą przykuci łańcuchami tej jaskini mieszkańcy.

Miło, że jesteś człowiekiem myślącym! :)

Emilia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.